• Wpisów:103
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 14:54
  • Licznik odwiedzin:27 863 / 2067 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przepraszam, ale nie dam rady nic teraz dodać.. Jeśli kogokolwiek interesuje to czy napisze rozdział to niech skomentuje, proszę.. :c
 

 
Przeeepraaaszaaam bardzo za taką wieelką nieobecność ;C Po prostu brak czasu zrobił swoje.. ;* Kochani, już jutro wstawiam następny rozdział. Ktoś tęsknił? ;c Kocham bardzo ;**

wasza Dus ;*
 

 
Sorki,że nie pisałam ale miałam zawalony miesiąc... napiszę już niedługo, będzie to 100 wpis )) Jeśli ktoś chce być odznaczony lub powiadamiany o rozdziałach to niech poda TT lub napisze w komentarzy, jeśli nie ma konta papapa ;***
 

 

„Jeśli kochasz dwie osoby na raz i nie możesz się zdecydować, którą wybrać to wybierz tą drugą, bo jeśli naprawdę kochał być tą pierwszą to nie zakochałbyś się w drugiej”
J. Deep
……………………………
Z perspektywy Zayna
Nie miałem ochoty na dalsze sprzeczanie się z Horanem. Usiadłem na naszej wygodnej sofie i włączyłem DVD.
-To co oglądamy chłopcy? –zapytałem dwóch członków zespołu
-Król Lew II !!! –krzyknął Liam- To jest taki suuuupeeer film!
-Proponuję Bambi. –zaśmiał się Niall
-To film na randkę, a nie na męski seans filmów Disneya! –wypiąłem dumnie pierś- To Król Lew.
Włożyłem płytę do odtwarzacza, a chłopcy usiedli obok mnie. Nagle Niall skoczył jak oparzony.
-A popcorn to gdzie kurwa!? –oburzył się
-Idź sam se zrób. –chrząknął Liam
-Zrobić to ja Ci mogę loda… -Irlandczyk wstał kierując się w stronę kuchni- Ok, ale nie zaczynajcie beze mnie!
-Dobra, dobra… -ziewnąłem- Tylko się pospiesz.
Ktoś nieśmiało zapukał do drzwi. W tym samym czasie każdy z nas powiedział „Ja otworzę”, ale pierwszy był blondyn.
-Kurwa mać, jaka laska! –szepnął wyglądając przez okno.
-Weź może jej otwórz? –powiedział z ironią Liam
-Tak, też chcę ją zobaczyć! –wychyliłem się do tyłu przez oparcie kanapy, ku mojemu nieszczęściu wywróciłem się, a razem za mną kanapa i Liam. W tym samym momencie do domu weszła owa dziewczyna.
-Hej, widzę, że to tak się zabawiasz braciszku. –zaśmiała się słodko- Oj wstań przywitać się z młodszą cioteczną siostrą.
Z perspektywy Nialla
O mój Boże! Ta dziewczyna jest śliczna! Kruczoczarne włosy do ramion, fryzura w stylu Emo i te niebieskie oczy… Te piękne oczy podkreślone czarną kredką. Bóstwo!
-Hej, a więc jesteś siostrą Zayna, tak? –zapytałem
-Nie, Liama? –dziwnie na mnie spojrzała
Ja pierdole! Niall! Chyba widać różnicę pomiędzy Pakistanką, a Angielką, co nie? Dobra, pierwsza wtopa za mną, mam nadzieję, że więcej nie będzie. W tym momencie z góry zbiegł Harry i Lou.
-Hej chłopaki słyszałem damski głos… -Harry spojrzał na nowoprzybyłą, a ta pomachała do niego- Ulala, kto spłodził taką dziunię?
-Ulala, kto kręci sobie włosy na wałki. –ofuknęła go dziewczyna- Zamknij twarz, jeśli chcesz ze mną mieszkać.
-Wow, mieszkać? –Hazza uśmiechnął się szeroko- Dopiero co się poznaliśmy bejbi.
-Pierdol się manekinie. –pokazała mu „fakesa” –Liam, nie dostałeś mojego listu?
-Yy, nie? –chłopak podrapał się po głowie- Kat, a kiedy go wysłałaś?
A więc ma na imię Kat, chyba…
-Jakiś miesiąc temu…
-Niedawno fanki ukradły nam skrzynkę na listy. –powiedział Lou, był dość niezadowolony, stał w cieniu za Loczkiem
-Jezuuu… -Kat usiadła na fotelu w kuchi- Więc nie mogę u Was zamieszkać.
-Mi Amore… -Harry podbiegł do niej- Oczywiście, że możesz, co nie chłopcy?
-Tak! –wszyscy zgodnie odpowiedzieliśmy tylko smutny Louis wrócił na piętro
-A więc, pomoże mi ktoś wtargać tu walizki? –uśmiechnęła się nieśmiało, a mi aż nogi się ugięły- Ej, a co tu tak śmierdzi?
-O Boże, mój popcornuś!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Lou obudził się zlany potem. Zajrzał pod kołdrę. "Tak jak zawsze"- pomyślał i westchnął -"Stoisz". Nie jego winą było to, że Harry tak na niego działał. Kochał go. Podniecał się za każdym razem kiedy go widział, słyszał lub czuł.

-Dobra, trzeba się trochę ogarnąć. -powiedział kierując się do łazienki

Po około 15 minutach kąpieli wrócił do pokoju, założył pierwsze lepsze ubranie i pognał na dół na śniadanie. Siedział tam ON. Harry. Na jego widok zaparło Louisowi dech w piersiach. Był pół nagi, jak to miał w zwyczaju, a jego genitalia przykrywały jedynie bokserki. Jego włosy, tak cudownie rozwiane, nieułożone, okalały cudną twarz. Zielone oczy zapatrzone w gazetę sprawiały wrażenie jeszcze bardziej mądrych i głębokich niż zwykle. Minę miał poważną, zadumioną. Lou wszedł do kuchni przerywając swoje "oględziny".

-Cześć. -przywitał się nieśmiało

-Hej. -Harry spojrzał z niego znad czasopisma- Jak tam noc?

-Dobrze, a czemu pytasz? -Lou dziwnie się uśmiechnął

-A nic... -spuścił wzrok i uśmiechnął się szeroko próbując to zakryć- Dziwnie sapałeś w nocy i gadałeś przez sen?

Lou zamarł w bezruchu wyjmując jajka z lodówki. Jeśli naprawdę przeżywał w tym śnie tak wielkie podniecenie? Jeśli mówił jego imię przez sen? Przecież on o niczym nie wie!?

-Aaa, co mówiłem dokładnie? -zapytał

-"Oh, Eleanor, Ty kocico". -zaśmiał się melodyjnie udając podniecony głos- Lub coś w tym stylu.

Odetchnął z ulgą. W końcu lepsze to niż "Harry, Ty ogierze! Wsadź go głębiej!".

-Aha...

-Oj, przede mną nie musisz udawać. -chłopak wstał i podszedł do nieźle przestraszonego kumpla- Wiem o wszystkim.

-Ale dokładnie, o czym? -zapytał ciężko przełykając ślinę

-O tym, że już to robiłeś z Elką. -klepnął go w pośladki- Ale pamiętaj, jesteś tylko mój.

-Tak, wiem mężusiu. -zaśmiał się głośno, bo przecież wiedział o tym, że Harry również żartował

Po chwili wziął się w końcu za przygotowanie śniadania dla reszty zespołu. Do kuchni zwabiony zapachem smażonego jedzenia wszedł Niall.

-Umm, wodzonka, wyczuwam śniadanko! -usiadł rozpromieniony na stołku barowym przy kuchennym blacie- Czyżby jajeczica?

-Tak.

-A z ilu jaj? -zapytał

-Co ty kurwa Gordon Ramsey* jesteś!? - zapytał podirytowany Lou

-Dziękuję za tak wielki tytuł, ale ja jestem Magda Gessler. -zaśmiał się, a do kuchni wszedł Zayn

-A kto to ta Malda Gessles? -zapytał zaspany mulat- Jakaś zapaśniczka sumo?

-Oż ty Murzynie Buntu! -wzburzył się blondynek- Zamknij tą ładną buźkę, bo ci kolczyki z uszu wyrwę.

-Taaa, wyrwiesz je swoimi zębami? -zaśmiał się- Czy drutem!?

-Ej, chłopaki przestańcie! -do akcji wkroczył już w 100% obudzony Daddy Direction- Co dziś na śniadanie, Lou? Louuuu!?

-No chyba nic... -westchnął Harry- Louis gdzieś se poszedł zostawiając naszą jajeczniczkę bez opieki.

Liam podszedł do kuchenki i wyłączył gaz.

-Tak, racja spaliła się na czarno. -podniósł patelnię- Jest twarda jak kamień i kruszy się jak tynk...

-To chyba lepiej. -uśmiechnął się złowrogo Horanek

-Dla kogo? -zapytał ironicznie Harry.

-Dla Zayna. -Irlandczyk podał Malikowi patelnie i widelec- JEDŹ GRUZ CYGANIE!

-Osz ty farbowana szmato! -mulat rzucił się na blondyna- Już nie żyjesz irlandzka kurwo!

.........................................

*Gordon Ramsey- znany krytyk gotowania w USA, wybitny kucharz, męski odpowiednik Gesslerówny

*Murzyni Buntu- nazwa zmieniona (właściwie Murzyni Bantu, ale wiadomo "bunt", afrykańskie plemię wojowników

........................................

Jak się podoba? Mam nadzieję, że OK, na razie rozkręcam opowiadanko Pozdr. ;*
  • awatar counting stars♡: Omg <3 Stoisz <3 Hahahhahahaha <3 Umrę :3
  • awatar Milunia<lol2>: Supcio... Czekam na nexta*.*
  • awatar Summer of '69: KURWA !! To jest zajebiste !! <3 Jejciu ,szkoda że dopiero teraz zaczęłam je czytać ;c Haha nie mogę z ... z wszystkiego kurwa leję !! xD haha, kocham cię kobito !! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Leżeli wtuleni w siebie na holetowym łóżku. To co zdarzyło się przed chwilą na pewno zapamiętają na całe życie. Kochali się. Mocno. Szybko. Ostro. Tak jak lubili, tak jak było im trzeba. Leżeli spokojni, wyczerpani, a ich klatki piersiowe szybko unosiły się to opadały. Oddychali rytmicznie, dość szybko. Niezbyt głośno, aby nie obudzić współlokatorów. Między nimi jest coś innego niż szczeniacka myśl o homoseksualizmie. To jest miłość. Miłość okazywana czasami, rzadko, prawie wcale. Nawet reszta zespołu wiedziała tyle co fanki. "To tylko Bromance". Ale dla nich było to coś więcej.
Po chwili jeden z nich wstał, podszedł do szafki, wyjął z niej ręcznik.
-Idę do łazienki, kochanie. -uśmiechnął się figlarnie
-Będę czekał. -puścił oko drugi- W stanie gotowości.
....
Wszedł pod prysznic, puścił ciepłą wodę i stał tam przez chwile bezczynnie. Myślał tylko o tym co przeżył przed chwilą. I o tym czy to jeszcze ma sens. Nie o tym, czy jego romans z nim ma sens, ale o tym, czy jego związek z dziewczyną ma sens. Dawał upust emocją tylko podczas tras, kiedy byli w pokoju sam na sam, kiedy był pewny, że ona się o niczym nie dowie. Nie chciał jej zranić, lecz nie był pewny czy ona naprawdę go kocha. Seks był dla niego czymś więcej, niż tylko "bzykaniem, ruchaniem, pierdoleniem". Był dla niego pełnym uczuciem bliskości z nim. I tylko z nim. Nagle myśląc o tym poczuł, że jego penis osiągnął stan erekcji. "Oj kochany..." -pomyślał- "Spokojnie, on czeka w pokoju, poczekaj i ty". Miał dalej wielką ochotę na członka kochanka, jak zawsze kiedy byli sami. Wytarł się ręcznikiem i już zupełnie nagi wkroczył do sypialni, a tam jego partner zabawiał się sam swoim pytonem.
-Może mi pomożesz? -zamruczał- Wskakuj zaraz do łóżeczka
Nie musiał go dłużej zachęcać. Już leżał obok niego. Wiedział, że zaraz oboje przeżyją niebiańską rozkosz. Tak jak zawsze. Zdążyli wyszeptać tylko "Kocham Cię", a następnie z tej ekstazy zabrakło im słów.

Każdy kto oglądałby te scenę mógłby przysiąc "Larry is real", lecz niestety był to tylko sen jednego z nich.
  • awatar σηє ∂ιяє¢tιση: To byl tylko sen?: O! No nie :c a ja myslalam ze to prawdziwe bylo ;c niech to bedzie sen Louisa! Harry zawsze jest tym zakochanym gowniarzem, niech teraz bedzie odwrotnie, ale to sa tylko moje marzenia. Dodawaj 1 rozdzial !
  • awatar Karolinnaxx: fajny, powodzenia w dalszym pisaniu. zapraszam do mnie i liczę na szczery komentarz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Dusia1D <33: @σηє ∂ιяє¢tιση: problem w tym, że nie wiem jak, ale będę dodawać rozdziały też tutaj
  • awatar σηє ∂ιяє¢tιση: moglabys zmienic ustawienia, zeby mozna bylo dodawac komentarze z anonima?:) bo niestety nie mam konta na blogspocie i nie moge komciac..
  • awatar Vanilla.†: :)). Piszę opowiadanie więc jak masz ochotę poczytać to zapraszam. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Żegnam Was z bólem serca, ale obiecuję, że będę dodawać rozdziały na mój nowy blog. Niedługo dodam link
...
...
...
...
...
Larry WIN! ;D
 

 
Hej, piszę tak jakby co żebyście nie myśleli, że zapomniałam Na razie nie piszę rozdziału, bo nie mam określonego tematu Głosujcie, Ci którzy nie głosowali. Głosowanie poniżej. Pzdr. DrCi
 

 
Mam małe głosowanie... Czy pisać o:
A) Dziewczynie, która hejtuje 1D, a potem zakochuje się w jednym z nich
czy o....
B) Ujawnieniu Larrego?> ^^ <

P.S. Jak wybieracie opcje A, to mówcie paringi typu: dziewczyna+Liam. Papapatki
 

 
tydzień później
*oczami Louis'a*
-Mamooo! -krzyknąłem- Pomóż mi.
Do mojego pokoju nieśmiało ktoś zapukał.
-Proszę.
To był Harry.
-Cześć, mama wyszła. -usiadł na fotelu- Może ja mogę Ci pomóc?
-Jeśli umiesz zawiązać krawat to tak.
Pokiwał głową i wskazał na swój strój, był już ubrany w czarny garnitur, a pod brodą zawiązał elegancki krawacik.
-Jak widać.
-Ok. -odwróciłem się do niego przodem i podałem krawat, zawiązał go dość szybko.
-Przykro mi, naprawdę... -spuścił wzrok, a po chwili spojrzał na łóżeczko mojej córki- Claudia była wspaniałą dziewczyną.
-Wiem. -uśmiechnąłem się lekko- Mam dobry gust... Miałem...
-Lou. –złapał mnie za ramiona i popatrzył w oczy- Nie możesz się załamać, rozumiesz!? Masz małą, my Ci pomożemy.
-Dzięki. –przytuliłem czule chłopaka- Zawsze wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć.
-Nie ma za co. –uśmiechnął się ukazując te jego urocze dołeczki- Wydaje mi się, że Milena chciałaby ci coś dać…
-Ale… -zacząłem, a do pokoju wparowała Milena
Ubrana była w czarną sukienkę odsłaniającą ramiona, a na nogach miała jeszcze domowe kapcie.
-Lepiej usiadź, bo to może być dla ciebie niemiłym wstrząsem…- podała mi kartkę papieru- To od niej, ona o wszystkim wiedziała.
-Ale o czym? –złapałem ją za rękę- Kto o czym wiedział?
Ale Milena jeszcze bardziej posmutniała i wyszła z pokoju zostawiając mnie samego. Rozwinąłem kartkę i od razu rozpoznałem pismo. Claudia.
Drogi Lou!
„Wiem, że teraz kiedy to czytasz nie ma mnie przy Tobie ciałem, ale wiedz, że jestem tam swoją duszą. Ja wiedziałam o wszystkim… Chorowałam od 13 roku życia. Na raka.”
Przeczytałem te dwa słowa jeszcze raz „Na raka; Na raka; Na raka”… Czemu mi nie powiedziałaś?
„Lekarze od początku dawali mi maksymalnie jeszcze 20 lat do przeżycia gdyż choroba została wykryta w trakcie grypy i trudno było ją zatrzymać. Brałam chemię przez 5 lat, potem stwierdzono znaczną poprawę i to, że te zabiegi będą mi już niepotrzebne. Cały czas biorę leki, ale niestety od roku bywało coraz gorzej. Stwierdzono znaczne nasilenie choroby. Chemie by już nie pomogły, a tylko niepotrzebnie traciłabym włosy. Louis, następnie zaszłam w ciążę. Nie chciałam mieć dziecka, brałam zastrzyki antykoncepcyjne, bo wiedziałam, ze może ono urodzić się chore. Wielokrotnie pytałam o to lekarzy, a oni mówili, że z nią będzie wszystko dobrze, ale ze mną niekoniecznie. Ciąża bardzo mnie osłabiła. Zamiast tyć i doczekać się dużego brzuszka ja chudłam i wyglądałam najwyżej jakbym miała wzdęcia. Ale dopiero kiedy poczułam ją w sobie. Poczułam ciepło jej serduszka, jej pierwsze kopnięcie zrozumiałam czym jest miłość, ta miłość, którą obdarowywali mnie moi rodzice. Porównywalna z tą miłością, którą dawałeś mi Ty. Proszę Cię nie miej małej za złe, to nie jej wina, że nie żyję. To ja podjęłam taką decyzję. Chcę abyś się nią zaopiekował tak jak ja bym to robiła. Wybierz dla niej imię, następnie chrzestnych i kochaj ją tak jak kochałeś mnie. Zwiąż się z kimś, załóżcie razem kochającą się rodzinę. Wiedz, że nad Wami czuwam i kocham Was tak bardzo jak potrafię. Kocham Ciebie za tą miłość, którą mi dałeś, Harrego za jego uśmiech i otuchę, Milenę za to, że była najwspanialszą siostrą jaką można mieć, Nialla za jego apetyt i humor, Liama za powagę i spokój który z czasem zaczął udzielać się i mi, gdy zrozumiałam, że śmierć już blisko, Zayna za modowe porady i poświęcenie dla Belli, Bellę kocham za to, że jest bardzo dojrzałą psychicznie osobą, która zawsze była przy mnie gdy chciałam porozmawiać z kimś na poważnie, Monicę za ciążowe ciekawostki i pomoc. Oraz naszą córcie za to, że tak naprawdę to ona otworzyła mi oczy na szczerą miłość. Kocham Was wszystkich i będę o Was pamiętać nawet po drugiej stronie.
Pamiętaj Lou. Śmierć nie jest straszna, to tak jakby początek nowego, lepszego życia. Będę żyć dopóki będę w Waszych sercach jako wspomnienie.
Twoja na zawsze Clau xoxo”
*godzinę później*
Wiał spokojny wiatr, a w tle słychać było śpiew ptaków. Spokojne, żałobne pieśni jeszcze unosiły się w powietrzu jako słowa pożegnania dla wspaniałej dziewczyny. Lou zrozumiał, że nie dane było mu nacieszyć się tą miłością. Traktował ją jako wysłannika od Boga, który chciał uświadomić mu czym jest miłość. Zrozumiał to, dzięki niej. Dzięki Claudii.
Pogrzeb był skromny i spokojny taki jak Claudia. Po ceremonii zostały tylko wpomnienia, oraz nagrobek z wyrytym napisem:
Claudia Madeline Black
24.12.1991-22.07.2012
„„Śmierć nie jest kresem naszego istnienia. Żyjemy w naszych dzieciach i następnych pokoleniach. Albowiem to dalej my, a nasze ciała to tylko zwiędłe liście na drzewie życia”

Claudia zmarła młodo i taka będzie w myślach innych. Młoda i pełna życia.


---------------------------
I tak dotrwaliśmy do końca. Dziękuję bardzo za przeczytania i komentowania. Zżyłam się z Claudią i płakałam pisząc ten rozdział To cześć, to koniec. Pa
  • awatar Milunia<lol2>: poryczalam sie czutajac ten ostatni rozdzial... ZABILAS JA! Dlaczego? Tak bylam z nia zzyta... Przczytalam cale opowiadanie i naprawde bylo MEGA!!! Nie nawidze koncow, uwielbiam poczatki... Kiedy nowy?!; )
  • awatar Carrots:*: I ZNOWU PŁACZĘ;( TO JUŻ KOLEJNY EPILOG, KTÓRY DZISIAJ CZYTAM...;( JAK JA NIE NAWIEDZĘ ROZSTAŃ.. MAM TYKO NADZIEJĘ, ŻE JUŻ NIEDŁUGO POJAWI SIĘ NOWE OPOWIADANIE...
  • awatar Summer of '69: Czemu mi to robisz ?! Ryczę... Piękne, serio ;c Czemu to koniec >.< MORDERCO, MUSIAŁAŚ JĄ ZABIĆ ?! kocham *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*oczami Louis'a*
Wstałem niewyspany po godzinie szóstej. Udałem się do łazienki na szybki prysznic. Po kąpieli owinąłem się w ręcznik i usiadłem na sedesie. A co jeśli chłopak Claudii nie zrozumie? Chyba dość długo nad tym rozmyślałem, bo z zadumy wyrwał mnie polski głos. Polski, męski głos, z którego nic nie rozumiałem. Brzmiało to mniej więcej "Kurwa kto to jest!" Podniosłem głowę. Nade mną stał wysoki chłopak wyglądem przypominający Horanka.
-Szeźć... -przywitałem się, chyba po polsku.
Po chwili do łazienki weszła zaspana Claudia w piżamie.
-Oj, cześć Marek... -zmieszała się- To jest Louis...
-Masz mi coś do powiedzenia Claudia!? -krzyknął
-Marek, ja już mówiłam, że... -przerwała i upadła na podłogę
-Dzwoń po karetkę! -krzyknąłem już po angielsku, zrozumiał

*po 15 minutach/ karetka*
Claudia cały czas była nieprzytomna. Jechaliśmy do szpitala na Bielanach. Nagle Clau ocknęła się i zaczęła pluć krwią. Ratownik podstawił jej miskę i wstrzyknął coś w ramię, po chwili usnęła. W szpitalu nie mogłem iść z nią. Była w 3 miesiącu ciąży, więc ryzyko było bardzo wielkie. Zauważyłem, że przy sali operacyjnej, gdzie wywieźli Claudię nie ma kodu. Zarzuciłem na siebie fartuch i czepek,a po chwili trzymałem za rękę przytomną już Claudię.
-Lou, ja rodzę... -wyszeptała
-Co? -nie mogłem w to uwierzyć- Przecież to dopiero 3 miesiąc!
-Nie, ósmy.
-Dobra, jestem przy tobie, przyj! -ścisnęła mnie za rękę, bo nadciągał skurcz- I raz, i dwa, i trzy!
Claudia spojrzała mi głęboko w oczy
-Lou, kocham Cię- uśmiechnęła się lekko- Opiekuj się nią... Proszę...
-Co!? Claudia nie!
Paru lekarzy odsunęło mnie od Claudii i wyprowadziło na korytarz. Przez długi czas nie wiedziałem o co chodzi, mogłem się tylko domyślać. Myślałem o najgorszym... Po chwili wyszedł lekarz.
-Niestety, ale Claudia zmarła... -oświadczył smutno- Udało się uratować dziecko. Chce Pan je zobaczyć?

Długi czas dochodziłem do siebie po tym co usłyszałem... Claudia zmarła, Claudia zmarła...
-Nie, nie chcę zobaczyć dziecka... -odpowiedziałem ze łzami w oczach- Zabierzcie je sobie!
Lekarz wrócił na salę, a pielęgniarka przyniosła mi dziecko. Dziecko. Nie moją córkę... To COŚ zabiło moją kochaną Claudię. Po mimo mojego opierania się pielęgniarka dała mi dziewczynkę na ręce. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem!
Miała takie same rysy twarzy jak ja, oczka choć lekko przymknięte też jak ja, a włosy jak Claudia... Popłakałem się i przytuliłem ją do piersi.
-Moja córeczka. -powiedziałem- Tak, Claudia będę się nią opiekował, kocham Cię...
Pielęgniarka wręczyła mi butelkę z mlekiem, a ja uśmiechnąłem się przez łzy i zacząłem karmić dziecko. Moja córeczka, tak. Nasza córeczka...

..................
smutno, wiem... Ale to jeszcze nie epilog... Podobało się???

----------------------------------------
  • awatar Gość: pisz dalej XD
  • awatar Carrots:*: Szkoda, że taki krótki..:( Ale mam nadzieję, że już niedługo kolejny:) Czekam:) Świetny<3
  • awatar Milunia<lol2>: super... pisz dalej bo juz nie moge sie doczekac...! =^.^=
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bardzo przepraszam za niedodawanie wpisów od prawie 100 dni... Nie mam do tego głowy. Nauka, zajmowanie się siostrą, szkoła, sport, choroba... Jutro postaram się dodać nowy rozdział. Jeśli ktoś wogóle to jeszcze będzie czytał... Proszę napiszcie komentarzyk, czy jeszcze chcecie abym coś pisała.. Pliiiz
P.S. Straaaaaaasznieeee dziękuję za ponad 4000 wyświetleń
  • awatar Carrots:*: No ja czekam na rozdział:) Mam nadzieję, że się pojawi:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, tak dla przypomnienia... Wstawiam tu "klatki" z teledysków One Direction (WMYB;OT;GBY;LWWY), a Wy odgadujecie, z którego z nich pochodzi to zdjęcie... Będziemy szli etapami. Pierwszy etap Louis, drugi- Zayn, trzeci etap- Harry, czwarty- Niall, piąty- Liam. Dziś pirwsza część, czyli Louis .ZAAAACZYYYNAAAMYYYY!!! Kto pierwszy ten lepszy
Jutro dodaje, zdjątka, macie czas na drobne "przypomnienie" ;*
DrCi








1.
  • awatar Slim Shady: Możesz zagłosować jeżeli masz czas ? mam nr 4 ;d Odwdzięczę się jak tylko potrafię ; )) illusionofhappinesss.pinger.pl/ z góry dziękuję ♥ Przepraszam za spam P.S świetny blog !
  • awatar Dusia1D <33: @σηє ∂ιяє¢tιση: Ehhh, poczekaj! OMV będą w drugej odsłonie, na nowy rok ;P Będzie też MTT ;)
  • awatar σηє ∂ιяє¢tιση: a LT? ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
sek. 42 patrzcie Surfing Beach!
 

 
Dziewczęta, mam sprawę!!! Normalni się zakochałam! W niej... W tj no...





























piosence
odsłuchajcie i dajcie znać, co myślicie na ten temat
DrCi
  • awatar Dusia1D <33: @LoL...: Tak, najlepsza jest Rock Me, ale tą odkryłam przed chwilą i jsetem w stanie wysokiej podjary ;)
  • awatar LoL...: fajowaaa... ale i tak najbardziej lubie rock mee.. albo over again :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

misiadusia
 
jadziu13
 
Hej, nowe rozdziały, nieoczekiwany zwrot akcji. Proszę o komentarze. Z góry dziękuję i zapraszam, DrCi.
  • awatar FOR SALE ♡: *Serdecznie zapraszam do siebie. Organizuję pinger'owy sklep z ubraniami, kosmetykami i dodatkami, naprawdę tanio!*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

misiadusia
 
wanka48
 
Hej, nowe rozdziały, nieoczekiwany zwrot akcji. Proszę o komentarze. Z góry dziękuję i zapraszam, DrCi.
 

misiadusia
 
x1d-infection
 
Hej, nowe rozdziały, nieoczekiwany zwrot akcji. Proszę o komentarze. Z góry dziękuję i zapraszam, DrCi.
 

misiadusia
 
gtfo.im.batman
 
Hej, nowe rozdziały, nieoczekiwany zwrot akcji. Zapraszam DrCi.
 

 
Sorki ale napisałam dwa rozdziały, a tu tyllo trzy komentarze!?. Nie chciałabym być płytka, ale to chyba ciut za mało, nie?
 

 
*oczami Louisa*
Nie mogę w to uwierzyć! To naprawdę moje dziecko!
-Lou, powiesz coś?-szturchnęła mnie Claudia-Louuu?
-Taaaak!!! -krzyknąłem w przypływie euforii-Będę ojcem!!! Tak!!!
-Tak Louis.
-Ej, a Twój chłopak? -zapytałem uspokajając się- Wie?
-Tak, Tomek wie, ale... -tu przerwała- Dalej jest moim... chłopakiem.
-Wiem, ale jakoś damy radę, co nie? -uśmiechnąłem się- Nie martw się!
-Ok, ok...
-Ej, mamy jeszcze jeden problem... -podrapałem się po głowie- Psieniociujeś mnie???
-Chwilę sprawdzę w kalendarzu... -wydęła wargi w artystyczny sposób- Oh, bardzo mi przykro, ale miejsce obok mnie na łóżku jest dziś zajęte.
-Em, co? -zapytałem
-Rezerwacje ma panicz Leorio. -skłoniła się w stronę wilczura błąkającego się pod naszymi nogami- Chyba, że dojdzie do porozumienia pomędzy dwoma kandydatami.
-Ok, ok...
**23.40**SYPIALNIA**
-Leorio, zejdź! -powiedziałem do niego stanowczym tonem- Złaź z łóżka!
Spojrzał na mnie kpiącym wzrokiem.
-Whow!
-Leorio! -położłem się obok niego, ale jak się później okazało było tam za mało miejsca na nas obu więc ktoś musiał spaść. W drodze losowania (pies mnie zepchnął) wypadło na mnie. Pierdot, jebot! Bęc!!!
-Lou, przestań się kotłować... -powiedziała Clau zaspanym głosem
-Ale gdzie!? -rozłożyłem ręce- Na podłodze?! Pffff..
-Jak wooolisz... Aaaa -ziewnęła
-Dzięki, naprawdę! -rozłożyłem się na panelach- Claudia...?
-Oj, sory. -rzuciła mi poduszkę- Śpij dobrze!
-Łatwo powiedzieć. -mruknąłem
-Mówiłeś coś? -zapytała przez sen
-Tak, dobranoc.
**ok. 00.07**SYPIALNIA**
-Louuuuuis?... -szepnęła Claudia- Louuuu!
-Ta?
-Mam ochotę na śledzia i lody pistacjowe... przeciągnęła się- Przyniesiesz?
-Jasne... -podniosłem się
Powędrowałem do kuchni po drodze uderzając głową w niski sufit nad schodami.
-Auć! -syknąłem
Doszełem do lodówki i otworzyłem ją. A w środku!? Horror!!! Wszystkie etykety na opakowaniach po polsku!!! I jak tu znaleść śledzie!? Wziąłem pierwszy lepszy słoik z wiserunkiem ryby, a z zamrażarki coś kolorem przypominającego lody pistacjowe. Zamknąłem cicho ludówke i...
-CHOLERA!!! -krzyknąłem z bólu
Coś ugryzło mnie w nogę, spojrzałem w dół, a tam... Leorio trzymający w pysku mojego kapcia
-Leorio, oddawaj! -powiedziałem, ale pies nic- Eh, szkoda gadać!
Zaniosłem produkty na górę, do sypialni, a Claudia? Spała. Położyłem produkty na stoluku nocnym i położyłem się na miękkim... Leorio. Zsunąłem się na podłogę i ułożyłem do snu.
**01.20**SYPIALNIA**
-Louuuuuis? -usłyszałem- Nienawidzę cię!
To była Clau. Huśtawka nastroju
-Tak mi przykro! -załkała- Kocham Cię.
-Też cię kocham! -odpowiedziałem
-Dlaczego mnie tak ranisz!? -krzyknęła, a po chwili na moją głowę zleciał klapek rzucony z impentem przez Claudię- Śpij słodko kochanie.
ŚPIJ SŁODKO... Na pewno... No cóż Lou, tacierzyństwo i niańczenie żony w ciąży szybko się rozpoczeło. I oby równie szybko się skończyło.

-----------
I jak? Komentujcie. DrCi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*oczami Louis’a*
Nie mogę pogodzić się z prawdą! To niemożliwe! Dlaczego!? Dlaczego a jest w ciąży!? Z NIM!? Mogłem jej nie pozwolić odejść, ale byłem pijany, nie myślałem wtedy logicznie… W ogóle nie myślałem! Dalej siedziałem w samolocie, wśród tłumu ludzi, ale i tak czułem jakbym był tam sam… A nie byłem? Byłem sam, bez niej… Bez jej dziecka… Nie bez NASZEGO dziecka… Bez ICH dziecka… Leciałem do niej. Dla niej, choć nie wiedziałem, czy zechce ze mną porozmawiać, czy wybaczy. Bo nie wróci, na pewno. Nie pozwoli na to, aby dziecko nie znało ojca. Choć ja mógłbym go zastąpić.
Dotarłem na lotnisko, naciągnąłem na głowę kaptur i ruszyłem ku postoju taksówek. Zamówiłem pojazd i ruszyłem. Na miejscu zobaczyłem dość duży, piętrowy budynek, widocznie odnowiony. Podszedłem do drzwi i po momencie wahania zadzwoniłem. W domu rozległo się najpierw donośne szczekanie i stukot psich pazurów o posadzkę, oraz słodki głos „Już otwieram!”. W drzwiach ukazała mi się Claudia. Miała na sobie sztruksowe ogrodniczki. Ku mojemu zdziwieniu jej brzuch nie wykazywał na 2 miesiąc ciąży. Był widocznie zaokrąglony, a spod spodni wystawał już spory, wypukły pępek.
-Cześć… -powiedziałem zmieszany
-Dzień dobry. –uśmiechnęła się szeroko, czyżby ciszyła się na mój widok{?}- A pan to kto?
A jednak nie cieszyła się. Nie rozpoznała mnie. Przecież cały czas miałem na głowie kaptur. Powoli ściągnąłem go, a ona westchnęła.
-Ach, to TY… -przymknęła drzwi- Idź stąd!
-Zaczekaj!- dotknąłem jej ramienia, ale ona szybko wyrwała rękę spod moich palców- Porozmawiajmy, proszę!
Otworzyła szerzej drzwi i wskazała salon. Usiadłem na liliowym fotelu, a ona zajęła miejsc naprzeciw mnie, na kanapie.
-Claudia, wybacz mi proszę… -wyszeptałem spuszczając głowę- To był tylko alkohol…
-TYLKO!? –krzyknęła- TYLKO!? A co będzie następne!? „Claudia, to był TYLKO zakład z kolegami!”; „Claudia, to był TYLKO impuls!”!?
-Wiem, że trudno ci zaufać, ale błagam… -spojrzałem jej głęboko w oczy- Nie odrzucaj mnie…
-Ja już cię DAWNO ODRZUCIŁAM. –powiedziała wywierając nacisk na dwa ostatnie słowa- Rozumiesz!?
-Tak, a może moglibyśmy to jakoś odbudować? –zapytałem nieśmiało
-Tak, szczególnie teraz, gdy mam chłopaka i jestem w ciąży! –uśmiechnęła się ironicznie- Dla mnie nie istniejesz Louis! Nie istniejesz!
-Dobrze… -westchnąłem- Rozumiem, ale wybacz!
-Zgoda, wybaczę. –westchnęła- Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim? –podniosłem wzrok
-ŻE RAZ A DOBRZE, ZNIKNIESZ Z MOJEGO ŻYCIA!
-Claudia… -złapałem ją za rękę- Proszę…
*oczami Claudii*
Jak mogłam tak siebie oszukiwać!? Oszukiwać jego! Wszystkich! Przecież kocham Louisa całym sercem, zawsze go kochałam… Pogłaskałam opuszkami palców jego dłoń, przyciągnęłam ją do siebie, położyłam ją na sercu.
-Czujesz? –przytaknął- To serce bije, dla CIEBIE…
Uśmiechnął się nieśmiało i spojrzał mi prosto w oczy. Przeniosłam jego rękę na brzuch tak, aby poczuł tętno dziecka
-Czujesz? –znów przytaknął- To serce bije, dla ciebie i mnie.
-Że jak… -łzy napłynęły mu do oczu
-Tak Louis, to TWOJE dziecko…

I jak tam moje wypociny, podoba się, komentować! DrCi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*oczami Louis'a*
I tak mijały dni, tygodnie, miesiąc... A ona nie odbierała, nie dzwoniła, nie pisała... Zero znaków życia. Nawet nie wiedzieliśmy, gdzie jest i co się z nią teraz dzieje, poprostu zerwała z nami kontakt. Podejrzewam, że Milena już z nią rozmawiała, ale nie chce mi o tym powiedzieć, a czemu to ja nie wiem. Wstałem z łóżka i spoglądając na zegarek przeciągnąłem się. 02.58 am. Lou, teraz mija dokładnie 32 dni odkąd nie widziałeś się, nie rozmawiałeś z Claudią, jesteś beznadziejny Lou... You're hopples! Podreptałem cicho do łazienki z nadzieją, że spotkam po drodzę kogoś kto jeszcze nie śpi. No cóż, jest to bardzo małoprawdopodobne, bo Zayn i Bella od pół roku mieszkają razem, Liam, Monic i ich jeszcze nienarodzone dziecko też. Niall i jego "anioł", czyli Melanie wyjechali na dwa tygodnie na Hawaje i wracają za 4 dni. W domu siedziałem tylko ja, Harry i Milena. Gdy wyszedłem z pokoju usłyszałem zciszony głos, to był Milena.
-Tak, wiem... -szepnęła- Ale nie uważaż, że tak byłoby...
....
-Dobrze, ale nie przerywaj mi!
...
-Tak, tak, ale Louis powinien o tym wiedzieć.
...
Ja!? JA!? Wiedzieć? Ale O CZYM!?
-Proszę zastanów się i daj znać jak przemyślisz swoją decyzję... -powiedziała- Zadzwoń jutro tak jak zwykle.
...
-Ok. Dobranoc.
...
-Nie, nie powiem mu.
...
-Dobra, pa Claudia!
...
CLAUDIA!? Czemu Milena mi nie powiedziała!?

-Cześć. -stanąłem na przeciw jej
-O, Boże! -podskoczyła- Przestraszyłeś mnie Lou!
-Musimy coś sobie wyjaśnić Milena. -przybliżyłem się do niej
-Ale co? -jej głos wyrażał zakłopotanie
-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że Clau się z Tobą kontaktuje... -spuściłem głowę, a po policzkach poleciały mi łzy
-Ona mnie o to poprosiła... -powiedziała wywierając nacisk na ostatnie słowo
-Dlaczego? -popatrzyłem jej w oczy, widziałem w nich siebie, smutnego, przybitego, już nie wesołego, Boo Bear'a.
-Nie wiem... -opuściła ramionawykazując bezradność- Jej głos, ja dotrzymuję słowa.
-Gdzie ona jest? -zapytałem
-Lou, ja nie mogę... -w jej oczach zaszkliły się łzy- Napra...
-GDZIE ONA JEST!? -krzyknąłem, ale na tyle cicho, by nie obudzić Harrego
-W Polsce.
-Wyjechała z kraju? -szepnąłem sam do siebie- Wyjechała...
-Louis... -zaczęła spokojnie- Ona nie chce cię znać, ale...
-Tak wiem. -przerwałem jej
-Ale myślę, że gdybyś do niej pojechał i spróbował ją przeprosić... -zmieszała się- Może to by coś dało, może by ci wybaczyła.
-Dzięki Milena! -pocałowałem ją w policzek- Już pedzę a lotnisko!
-Ok, ale?
-Co? -zatrzymałem się biegnąc do pokoju po walizkę
-Ehh, dobra... -machnęła ręką- Wólka Słomiana ul. Adama Mickiewicza 48a.
-Ok, dzięki! -wydyszałem- Idę się spakować!

...........
Trzy godziny później siedziałem już w samolocie lecącym do Polski, na Okęcie. Przymknąłem oczy, ale po chwili zadzwonił mój telefon.
-Ciii! -usłyszałem podirytowane głosy innych pasażerów
-I'm sorry! -uśmiechnąłem się przepraszająco
Wyjąłem telefon, sms od Mileny
"Zapomniałam Ci oczymś powiedzieć. Claudia ma chłopaka i jest w ciąży. Milena"
Ta wiadomość wstrząsnęła moim światem.


.............................
I jak? Baaardzo, baaardzo przepraszam, że tak długo mnie tu nie było, ale nauka i treningi mnie rozwalają... Podoba się? Komentujcie!
P.S. Dziękuję za 3000 odwiedziny, buziaki ;*

DrCi
 

 
Przepraszam, że nie dodałam rozdziału... To wszystko przez to, że od tygodnia pracuję nad moim "spełnieniem" Zdjęcia "spełnienia" wstawię na bloga jak skończę A i dzisiaj miałam lekarza i muszę nosić specjalny ortopedyczny pas na biodra, który sprawia dyskomfort, więc też mam problem nawet z siedzeniem... Postaram się dodać coś do końca tygodnia, ale nic nie obiecuję na 100 %... Jeszcze raz proszę o wyrozumiałość!

P.S. Specjalne podziękowania dla Living The Dream, za komentowanie
P.p. S. Mam zaciesza, bo w grudniu założą mi aparat na zęby i jeszcze bardziej zbliżę się do 1D, choć Niallerkowi w grudniu już zdejmą, ale no cóż u mnie będzie... Ale ponoć to boli, nawet bardzo, bo mi będą wyfłużać górną szczękę...
 

 
Pomyślałam, że mogłabym zorganizować coś w stylu konkursu/zabawy na moim blogu... Jak wieccie nasi mężowie (LLZHN ;*)mają już 4 teledyski to piosenek "WMYB"; "Gotta Be You" ; "One Thing" no i oczywiście zacne "LWWY" . Chciałabym rozpocząć zabawę... Codziennie lub co dwa dni dodawałabym zdjęcia, lub opis sytuacji z teledysku, a Waszym zadaniem byłoby odgadnięcie z którego klipu pochodzi... Po jakims czasie liczyłabym punkty (kto pierwszy skomentuje, ten lepszy) i ogłaszała wyniki Kto się na coś takiego pisze?
 

misiadusia
 
wanka48
 

;)

U mnie nowe, komentujcie